niedziela, 11 października 2015

Prace Domowe z Maurycym : Gotowanie

Taka historyjka z ZEL.

Dziś rano przystąpiliśmy do przygotowania żarcia na nadchodzący tydzień, pod postacią pieczonego kurczaka. Wielki miłośnik surowych kur, Maurycy namierzył miejsce w którym rzeczony martwy ptak był przechowywany do czasu rozmrożenia.
Rozpurkał się ;)
I tak burcząc łaził : to do pani, to do mnie żebyśmy tylko szklaną trumnę na chwilkę uchylili, to on już ptaszyną się zaopiekuje, a rozwleczone po całym domu resztki szlachetnie pozwoli nam upiec.
Nie spotkał się ze zrozumieniem.

Szef kuchni Maurycy. Celuje w potrawach z surowego kurczaka podawanych na surowo. Np. podrobów.

sobota, 3 października 2015

Rodowodowe Koty

Człowieki Rysia wreszcie się ogarnęły i zalegalizowały rasowość małej. Po 9 miesiącach od narodzin. Lepiej późno niż wcale.
Przy okazji wydało się, że pra-pra-babcia Deneris (Deaneris wg,rodowodu) nazywała się Kleopatra. To się nazywa królewskie pochodzenie. I to czegoś co dla ignorantów wygląda jak Dziwny Dachowiec.


O, takie pozowane zdjęcie :




wtorek, 8 września 2015

DeneRyś, 9 miesięcy ;)

Ryś rośnie nam zdrowo. Cieszymy się z tego powodu. Nabiera charakterystycznej dla rasy urody, jak czasem złośliwie zauważamy "wygląda jak Rubi ale ładniej bo ma lepsze uszy i charakter". Może dlatego matka ją tępi? Z zazdrości? Rubi akceptuje istnienie małej ale już jej bliskość jedynie sporadycznie. Czasem jak ma lepszy nastrój gania się z nią po domu i ogródku, czasem w środku zabawy burczy na małą. Takie życie ;)
A Deneryś pozostaje pod największym wpływem Nefryt. Tak jakby matkowanie Rubi skończyło się wraz z karmieniem przez nią, miejsce 'zepsutej' matki zastąpił kot o większej sile charakteru i zaradności.
Nefryt Wielki Mistrz ;)


Podobieństwo zauważalne.

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Wakacje (bez kotów)

Naczelne człowieki ZEL naciskane szarą rzeczywistością dnia codziennego spakowały walizki i na nieomalże tydzień swoją kochaną hodowlą kotów (ostatnio to po prostu banda kotów a nie hodowla)  porzuciły, pozostawiając swoje ukochane futrzaki pod opieką osoby może i bez profesjonalnego podejścia ale z osobistym stosunkiem. 
Po powrocie zastaliśmy koty w dobrej kondycji, aczkolwiek z zastrzeżeniami. Ryś i Rubi przytyły. To że mała przytyła to cud, na razie jest to szczupak a 'la mangusta i jedzenie wpada w jeden koniec kota nie pozostawiając zauważalnych zmian w jej budowie. No może poza tym że robi się coraz większa.
Rubcia przytyła bo przystoi to kotkom w jej wieku z jej doświadczeniem życiowym i w jej stanie. Po wyprowadzeniu tylu ślicznych kociaków i kastracji troszkę ciałka jej nie zaszkodzi. 
Maurycy ani nie przytył ani nie zmienił się.. podobnież na początku obraził się na opiekunkę i odmówił wychodzenia na dwór, ja myślę że dla tak pozytywnie myślącego kocura była tyo przede wszystkim kwestia upałów. 
Dodam, że opiekunka kotów naszych notorycznie myli płci naszej bandy, np.Maurycy został kotką a reszta.. no cóż. Deneris została na pewno kocurem. Reszta dziewczyn też.
Chociaż myślę sobie że lepiej mylić płcie, bo wymaga to braku doświadczenia, niż imiona, bo dowodzi to braku zaangażowania.  
A Nefryt.. 

KOCIA TRAGEDIA W ZEL

Nefryt jest kotem odstawionym  przez "hodowcę" od matki prawdopodobnie gdy zaczęła przyjmować stały pokarm. Matka miała zapewne umówioną ważniejszą randkę (współczujemy rodzeństwu Nef). Nefryt jest kotem niezrównoważonym o zaburzonym poczuciu bezpieczeństwa, dodatkowo podejrzewamy że uważa nas wszystkich za koty. A o stanie jej zdrowia napisałem już prawie tyle co nasz dowowy wet w jej książeczce zdrowia. 
Nefryt jest głębokim uczuciem powiązana z autorem tego wpisu. Obdarza głębokim uczuciem i domaga się tego samego (oczywiście tylko wtedy gdy sama tego oczekuje).
Nefryt pierwsza odkryła nasz spisek polegający na porzuceniu kotów. Zwietrzyła go a ponieważ udawaliśmy, że nie widzimy jej oburzenia,  ukarała nas kiedy tylko wyjechaliśmy i nie wróciliśmy o oczekiwanej (przez nią) porze. Konkretnie to mnie, zostawiając koci "prezent", wyraz najwyższego oburzenia na podły sposób traktowania jej, na moim łóżku. Wiem, że to ona. Nie zadziałało więc po prostu czekała. 
Jak tylko wróciliśmy, domagała się głaskanka aż do bólu nadgarstka. Teraz wszystko wróciło do normy. Poza rozpuszczonym Rysiem, ale to osobna historia. 

Duży Ryś jako Mała Ryś.

poniedziałek, 13 lipca 2015

Sprawy organizacyjne

Niewiele nowego w ZEL ostatnio się dzieje. Nefryt po wirusówce trafiła na zastrzyk wzmacniający odporność. Następny za rok. Rubi z matki idealnej stała się matką toksyczną a na koniec doszła do wniosku że Deneris nie jest jej dzieckiem, tylko obcym kotem którego można co najwyżej tolerować. 
Deneris czyli Ryś rośnie jak na drożdżach aczkolwiek  nadal ma charakterystyczną dla małych dewonków sylwetkę mangusty. Gdzie znika całe pochłonięte jedzenie? Nie wiadomo. 
Trzeba by usiąść i opisać. To, jak Deneris pod bacznym okiem swojego Wielkiego Mistrza Nefryt staje się coraz skuteczniejszym skrytobójcą, jak Kot Który Dawał Mleko najpierw zepsuł się i przestał dawać mleko a potem zaczął na kociaka syczeć i burczeć, jak to mała dorasta pod czujnym okiem Nefryt I Maurycego...
Tylko z tym siadaniem jakoś kiepsko ;)

środa, 24 czerwca 2015

Wojna o komodę

Koty nie tworzą stad w ścisłym tego słowa znaczeniu. Tworzą grupy, z reguły rodzinne, z Ważnymi Kotami i Mniej Ważnymi Kotami w składzie. Najważniejszy kot ma pierwszeństwo w wyborze np. miejsca do wylegiwania, ma też prawo pałać świętym gniewem gdy inne, mniej ważne koty nie respektują jego świętych praw.

Za Najważniejszego Kota ZEL uważa się Nefryt. Jest z nami najdłużej i chociaż Maurycy góruje nad nią sprawnością i siłą fizyczną, to Nefryt rządzi inteligencją i siłą autorytetu.

Komoda to takie miejsce, gdzie lądują na noc ciuchy czlowieków i miękka, polarowa narzuta na łóżko. Jest takim miejscem, odkąd Szynszyl postanowiła pogryźć meble na Tęczowej Ścieżce, po ponad 13 latach życia z nami i trzech latach tępienia kotów. Tak, tępiła koty. Poza Maurycym, który gryzienie po łapach uważał za jakąś formę zabawy, Szynszyl budziła przerażenie u reszty bandy do tego stopnia, że gdy nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności koty wdarły się do pokoju gdzie biegała, ustawiła je tak, że z przerażeniem na pyskach siedziały na meblach podczas gdy Szynszyl rządziła całą podłogą. Żaden gryzoń nie ucierpiał ;)

Komoda stała się miejscem kultowego wylegiwania się, zwłaszcza gdy po pościeleniu łóżka, polarowa narzuta ląduje na niej. Powinienem wspomnieć o tym jak istotnie jest właściwe ułożenie narzuty na komodzie, proste pyrgnięcie kończy się otrzymaniem od kota wyrazistego spojrzenia z cyklu "weź i to popraw NATYCHMIAST".
Na początku historii przy właściwie ułożonej narzucie, na komodzie mieściły się dwa koty a konkretnie Nefryt i Maurycy. Leżały zgodnie chociaż Nef wyrażała oznaki niezadowolenia. Zwłaszcza gdy Maurycy zaczynał spać jak na Nevę przystało czyli latać we śnie;). Wtedy się rozpychał i Nefryt urażona albo porzucała Miejsce Premium i udawała się kraść człowiekom łóżko kawałek po kawałku, albo waliła Ryca po łbie wszczynając kocią burdę.
Potem doszło do eskalacji. Maurycy zaczął kłaść się wcześniej i od razu rozwalać centralnie na komodzie, uniemożliwiając Nef położenie się. Robił to odruchowo, gdyż Ryc kotem prostym jest i jego motywacje widać zawsze jak na dłoni.
Więc Nefryt przemyślała akcję. Obecnie kładzie się wcześniej, zaraz po pościeleniu łóżka, od razu rezerwując CELOWO sam środek komody. Potem albo miota spojrzeniem gromy na Ryca kręcącego się po podłodze z chęcią wskoczenia na mebel, albo rozwala się i .. udaje że śpi. Nie wyleguje się, nie traci też koncentracji na otoczeniu lustrując je spod wpółprzymkniętych powiek, po prostu UDAJE że śpi. Żeby jej się Maurycy na komodę nie przekradł.


Nefryt i Rycy na komodzie w czasach kiedy się dało razem spać ;)


sobota, 6 czerwca 2015

Dostawa żarcia

Dowieziono świeżą dostawę żarcia dla kotów. Znudzone monotonnością poprzedniego, koty ZEL demonstrują